powrót

Wejherowo: Otwieramy miasto otwarte

Dziś Wejherowo to miasto wykorzystujące wszystkie możliwe szanse na dalszy rozwój. Zarówno w sferze inwestycyjnej – można powiedzieć że na każdym kroku toczą się roboty budowlane – jak i społecznej. W tej dziedzinie, nie wątpliwie za sprawą dedykowanych takim działaniom środkom unijnym, miasto również widzi przyszłość. Pomimo dobrych rokowań jest i kilka wyzwań, które związane są ściśle z położeniem miasta i jego podziałem dokładnie w połowie przez tory kolejowe i drogę krajową.

Ten podział wymuszony przez ukształtowane historycznie szlaki transportowe to nasz problem od lat. – mówi Beata Rutkiewicz, zastępca prezydenta Wejherowa do spraw inwestycji. – Dlatego dziś nasze największe inwestycje to budowa bezkolizyjnych przejazdów: wiaduktów i tuneli, które ułatwią komunikację między południową a północną częścią miasta. Po prostu je otworzą.

Przedsięwzięcie jest gigantyczne – podkreśla Krzysztof Hildebrandt, prezydent Wejherowa. W tej chwili miasto w godzinach szczytu staje w korkach na przejazdach kolejowych. Ruch spiętrza się, a korek objechać trudno, bo stary układ miasta nie był przystosowany dla tylu pojazdów. A korki to wzrost zanieczyszczeń. Wejherowo jest malowniczo położone w pradolinie rzeki Redy, między pasmami wzgórz morenowych. Widok przepiękny, ale dla miasta od listopada do lutego to przekleństwo: nakrywa je czapa smogu. Te problemy już rozwiązujemy.

Smog to spuścizna historycznej zabudowy. Mimo to Wejherowo nie wprowadza tak drastycznych i uciążliwych dla mieszkańców zakazów palenia w kominkach jak Kraków. Przede wszystkim dlatego, że ma własne programy ograniczania niskiej emisji. Część z nich to programy finansowane ze środków zewnętrznych, jak pilotażowy program KAWKA, na który pieniądze daje Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska - do końca 2018 r. miasto wymieni system ogrzewania w 24 budynkach komunalnych. Podobnie jak program „Czyste Powietrze”, który pozwala dofinansować wymianę systemów grzewczych w prywatnych domach. Za ok. 30 proc. inwestycji płaci WFOŚ, kolejne 5 proc. dopłaca miasto. W 2016 roku – pierwszym roku działania programu – o dofinansowanie wystąpiło 12 prywatnych właścicieli domów. Rok później – 5 razy więcej. A to nie wszystko. Wejherowo ma aż 1500 lokali komunalno-socjalnych i swoje programy antysmogowe rozwija również dzięki nim. Wystarczy, że w budynku jest choć jeden lokal komunalny i wspólnota może liczyć na 8–10 tys. zł dopłaty do nowego ogrzewania. Optymalnym rozwiązaniem jest przejście na ogrzewanie z miejskiej sieci ciepłowniczej lub przyjazne dla środowiska ogrzewanie gazem. Chętnych nie brakuje. Innym programem tym razem finansowanym z Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych jest termomodernizacja w której remontowi zostanie poddane 13 budynków mieszkalnych i jeden użyteczności publicznej.

Wyzwanie: rozrost miasta

Poza drogami i smogiem Wejherowo musi radzić sobie również z brakiem miejsca. Wynika to z geografii i położenia miasta. Na morenowych wzgórzach budować trudno, w dodatku większość terenu objęta jest jeżeli nie parkiem krajobrazowym, to innym rodzajem opieki konserwatorskiej. To rodzi problem rozwoju mieszkalnictwa, a co za tym idzie – z rozrostem miasta. Dotychczas samorząd sobie radził z tym problemem i ma plan na przyszłość.

Liczba mieszkańców stale oscyluje w okolicach 50 tys., ale mamy plan, jak ją zwiększyć – mówi Beata Rutkiewicz. Chodzi o budowę osiedla - miasta na Górce Bolszewskiej. To teren na zachodnim krańcu miasta, pełen wyzwań. Nie tylko trzeba budować na zboczach, ale dodatkowo doprowadzić wodę, zbudować zbiornik retencyjny, zapewnić wszystko to, co jest potrzebne mieszkańcom: przedszkole, szkołę, boisko, park i inne miejsca do rekreacji, sklepy, miejsca o funkcji sakralnej. Nie chodzi zatem o zwykłe osiedle, a raczej niemal o samodzielne miasto w mieście. Jest to długofalowa polityka rozwoju miasta, z dużymi szansami na powodzenie.

Nowe oblicze centrum

Wejherowo warto polecić turystom, zresztą coraz więcej z nich odwiedza ten ciekawy gród. Przyciąga ich choćby Filharmonia Kaszubska – inwestycja niegdyś kontrowersyjna, dziś chwalona przez mieszkańców za ofertę kulturalną i ceniona przez artystów za idealne warunki akustyczne, stawiające ją w rzędzie najlepszych sal koncertowych w Polsce. Awangardowa architektura, nawiązująca do tradycji kaszubskiej – kształt sali koncertowej przypomina rybacką łódź – kosztowała około 60 mln zł. Kiedyś nie wszystkim się podobała; dziś – jej wcześniejsi przeciwnicy zasiadają w pierwszych rzędach widowni, na bilety na poszczególne wydarzenia trzeba polować, a przedstawienia i występy przyciągają publiczność z Gdańska i Gdyni. Filharmonia Kaszubska ma jeszcze jedno zadanie: stanowi centrum kultury z doskonale przygotowanymi pracowniami tematycznymi dla dzieci i młodzieży. Wcześniej najbliższą podobną ofertę miała Gdynia. Dziś Wejherowo m.in. dzięki Filharmonii stało się miastem atrakcyjnym.

Ale to nie wszystko. Atrakcje miasta, niegdyś jedynego polskiego ośrodka miejskiego na Pomorzu, odbudowuje konsekwentna, długofalowa polityka samorządowa. Władze skupiają się nie tyle na szybkich, efektownych działaniach, dostosowanych do kalendarza wyborczego, ile – przy poparciu lokalnych wyborców – na planowaniu na wiele lat naprzód. Choćby jak w przypadku rewitalizacji, która przywraca świetność śródmieściu, zabudowanemu głównie historycznymi budynkami. Wcześniej właśnie ta część była najbardziej zdegradowana. Ale dziś wejherowski rynek i jego otoczenie cieszą oko. Zabytkowy park dworski, niegdyś niebezpieczne miejsce w mieście, dziś jest ulubionym miejscem rodzinnych spacerów i pikników. Unikatowa w skali Polski Kalwaria Wejherowska przyciąga ludzi o każdej porze roku.

Kiedy w 1643 roku Jakub Wejher zakładał Wejherowo, nie otaczał go murami. Założył miasto otwarte które w swojej historii było centrum pomorskiej kultury, religii i administracji. Dziś, oddalone nieco od głównych ośrodków Pomorza, nadal przyciąga ludzi przedsiębiorczych i aktywnych. Otwiera się na nowe możliwości.

 

nasze publikacje poznaj nasz zespół zostań symbolem gala 2013