powrót

Aktualności

Podział, który połączył

Nie dzielcie nam naszego domu!” – to jedno z głównych haseł podnoszonych przez mieszańców gminy Dobrzeń Wielki, która na skutek położenia w pobliżu Opola ma zostać podzielona i częściowo wchłonięta przez stolicę województwa.

 

Z terenów gminy włączone do Opola ma zostać pięć miejscowości: Krzanowice, Czarnowąsy, Borki, Świerkle, częściowo Brzezie oraz Dobrzeń Mały. Co ciekawe, dokładnie na terenach tych trzech ostatnich leży Elektrownia Opole. I to ona – zdaniem władz gminy – jest dobrzeńską perłą w koronie, którą miasto chce zaanektować. Problem dotyczy także pięciu innych gmin sąsiadujących z Opolem: Dąbrowy, Prószkowa, Turawy, Chrząstowic i Tarnowa Opolskiego, jednak to postawa mieszkańców Dobrzenia Wielkiego doprowadziła do nagłośnienia tematu.

26 listopada 2015 r. Rada Miasta Opole podjęła uchwałę intencyjną w sprawie poszerzenia granic Opola. Następnie urząd gminy otrzymał pismo od prezydenta Opola z prośbą o to, by rada gminy Dobrzeń Wielki wydała w ciągu trzech miesięcy opinię w tej sprawie, a także przeprowadziła konsultacje społeczne. Od początku mieszkańcy gminy zaczęli bardzo mocno protestować. Wzburzyło ich to, że ktoś chce rozbić ich małą ojczyznę. Obecnie na terenie całej gminy, na posesjach, na drzewach, na słupach wywieszone są plakaty o treści jasno informującej o braku zgody na takie działania. Organizowane są manifestacje, wiece, blokady dróg.

Dobrzeń Wielki jest gminą zasobną finansowo ze względu na elektrownię, ale i inne zakłady, które znajdują się na jej terenie. Lokalne podatki sprawiają, że poziom życia mieszkańców jest wysoki. Choć może sąsiedztwo ogromnej elektrowni nie jest tym wymarzonym, to władze gminy od lat rekompensują mieszkańcom jej obecność: szybki dostęp do wodociągów, kanalizacji, wybudowanie wielu dróg, wyremontowane i zadbane obiekty oświatowe i sportowe. Bezrobocie w gminie jest na poziomie 4%.

Dzięki moim poprzednikom i ich staraniom w planach zagospodarowania przestrzennego w sposób klarowny została wyznaczona strefa, gdzie przemysł może się rozwijać. Teraz dokładnie tych terenów chce się nas pozbawić. Jeśli się tak stanie, to nie dość, że zostaniemy zdegradowani finansowo, to jeszcze nie mamy szans na żaden rozwój. To będzie stagnacja i wegetacja – przewiduje Henryk Wróbel, wójt gminy Dobrzeń Wielki.

W miejscowościach, które mają być włączone do Opola, w ciągu ostatnich 20 lat wykonano inwestycje na kwotę przekraczającą 100 mln zł. Część z nich w oparciu o kredyty, które teraz zostaną na barkach gminy, pomimo tego, że tereny, na których wykonano prace, nie będą już do nich należeć. Według szacunków budżet gminy skurczy się aż o 2/3: z ok. 70 do zaledwie 23 mln zł. Problemem może też stać się kwestia dotacji unijnych, które zostały przyznane dla obszarów wiejskich. Włączenie ich w granice administracyjne miasta może spowodować zakwestionowanie trwających projektów i żądanie zwrotu uzyskanej dotacji.

W gminie, którą zamieszkuje obecnie 14 tys. mieszkańców, w przeprowadzonych konsultacjach społecznych wzięło udział ponad 8,8 tys. osób. 99,7% z nich opowiedziało się przeciwko włączeniu obszarów gminy do Opola. Zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym zdanie mieszkańców wyrażone w konsultacjach społecznych nie ma wiążącego charakteru, bo ostateczną decyzję podejmuję Rada Ministrów. Na szczęście dotychczasowa praktyka pokazuje, że rząd w analogicznych sytuacjach uwzględniał vox populi, zarówno kiedy był on za fuzją, jak i przeciw niej.

Na nieszczęście dla mieszkańców Dobrzenia Wielkiego wojewoda opolski wydał pozytywną opinię dla projektu powiększenia terytorialnego Opola. Zdaniem władz gminy pominął on jednak szeroką dokumentację złożoną przez gminy mające zostać zaanektowane. Dokumenty mają jasno wskazywać negatywne skutki takiego rozwiązania. Począwszy od skutków finansowych, poprzez ograniczone możliwości rozwojowe gmin, a skończywszy – w przypadku dwóch gmin, tj. Dobrzeń Wielki i Turawa – na groźbie komisarycznych zarządów w związku z możliwymi kłopotami z domknięciem budżetów. Co więcej, w opinii wojewody jako „niewielkie” określono zainteresowanie społeczne tematem zmian administracyjnych i to w okresie, kiedy pod urzędem wojewódzkim protestowało blisko 2 tys. mieszkańców okolicznych gmin.

Mieszkańcy nie odpuszczają i w jednej linii z władzami pokazują swój sprzeciw. Mówią, że nie powinno się burzyć czegoś, co dobrze funkcjonuje i daje mieszkańcom poczucie bezpieczeństwa i zadowolenia.

 

Anna Knapek