powrót

Komfort, bezpieczeństwo, zaufanie

Spółdzielnia im. Wł. Jagiełły ma opinię jednej z najlepszych w kraju. Znany z wielu oryginalnych inicjatyw prospołecznych jej wieloletni prezes Wiesław Cyzowski ma sprecyzowaną opinię na temat przyszłości spółdzielczości i jej problemów.

 

Po okresie trwającej od 1997 r. rewitalizacji 12-tysięcznego osiedla im. Wł. Jagiełły w Łodzi, inwestycji w termomodernizację wszystkich zasobów i inne formy ich unowocześniania (nowe windy, sieci wod-kan i c.o., własna kablówka, internet, ISO na jakość obsługi, nowoczesny monitoring, parkingi, zieleńce, place zabaw dla dzieci), ciężar główny działalności spółdzielni przeniósł się na poprawę komfortu zamieszkiwania, a także dowartościowania sfery duchowej. – Inwestycje kosztujące ogółem ok. 27 mln zł zwróciły się w 6 lat i 8 miesięcy. Czynsze pozostają na stosunkowo niskim poziomie, systematycznie maleje liczba zgłaszanych usterek, mieszkańcy są zadowoleni i darzą nas zaufaniem – ocenia prezes W. Cyzowski. – Możemy pewne środki przeznaczać na krzewienie kultury, pomagać w edukacji i wychowaniu młodzieży.

Atrakcyjnych propozycji dla mieszkańców i nie tylko jest bardzo wiele. W prowadzonym przez spółdzielnię Jagiellońskim Ośrodku Kultury działają trzy sceny teatralne, Akademia dla Dorosłych, fitness, siłownia, gimnastyka zdrowotna, bezpłatne konsultacje w sprawie aranżacji wnętrz oraz projektowania i stylizacji ubiorów, szachy, warcaby, brydż, tańce, tai chi, grupy leczenia ruchem, wycieczki rowerowe, recytacje wierszy dla dzieci. W ub. r. skorzystało z nich ponad 33 tys. osób. Na organizowane rokrocznie w okolicach świąt Bożego Narodzenia „Teatralia” zjeżdżają artyści z Polski, Litwy, Ukrainy Belgii, Włoch i innych krajów. Współgospodarzem i współuczestnikiem jest młodzież z Czarnego Boru koło Wilna na Litwie, gdzie funkcjonuje polska szkoła, do której uczęszcza 176 dzieci. W tym roku zakończono jej remont, uzyskała status gimnazjum a dodatkowo przypada 150. rocznica urodzin patronki św. Urszuli Ledóchowskiej. Z tej okazji łódzka młodzież, członkowie i pracownicy spółdzielni, przedstawiciele firm współpracujących wraz z wojewodą łódzkim Jolantą Chełmińską – w sumie 36 osób – odwiedziło 30 kwietnia br. litewskich przyjaciół i uświetniło uroczystości. – Dzieci były naprawdę wzruszone – wspomina prezes W. Cyzowski. – Nazwa spółdzielni rzecz jasna zobowiązuje – Władysław Jagiełło i Litwa kojarzą się jednoznacznie. A zważywszy fakt, że wśród siedmiu złotych zasad spółdzielczości jest zapis o wychodzeniu z działalnością poza region i kraj uznaliśmy, że współpraca naszego Jagiellońskiego Ośrodka Kultury z Polakami na Wileńszczyźnie będzie jak najbardziej trafiona. Od 5 już lat animujemy te kontakty, zwłaszcza z polonijną młodzieżą.

Najnowszą inicjatywą spółdzielni jest zaproponowanie w oparciu o stworzoną już sieć monitoringową możliwości obserwacji opuszczonych mieszkań, których właściciele pracują za granicą lub z innych powodów nie przebywają dłuższy czas w lokalach. – Myślimy też o zainstalowaniu systemów alarmowych w mieszkaniach osób w podeszłym wieku – zapowiada prezes W. Cyzowski. – Oczywiście nieobligatoryjnie i nie za darmo, ale nasz system monitoringu pozwala na taką rozbudowę i świadczenie takich usług. Wiele starszych osób czułoby się dzięki takim urządzeniom bezpieczniej. Przy okazji chcę pokazać w ten sposób jaka jest przewaga spółdzielni nad wspólnotami, które nigdy nie będą w stanie czegoś takiego lub podobnego zaproponować.

Zdaniem prezesa SM im. Wł. Jagiełły obligatoryjny podział polskich spółdzielni na wspólnoty wbrew woli mieszkańców może mieć wiele negatywnych skutków, wśród których najważniejszym wydaje się utracenie solidaryzmu społecznego. Ponadto przekształcenia własnościowe skazane są na zwichnięcie się w patologię. Niemal każda spółdzielnia posiada jakiś majątek: wyposażenie, a przede wszystkim grunty i obiekty wspólne typu pawilony, lokale biurowe itp. Jednocześnie zapis ustawowy stanowi, iż majątek ten stanowi prywatą własność jej członków. Po wyodrębnieniu mieszkań, powstaniu wspólnot i ustanowieniu ułamkowych udziałów w mieniu spółdzielni w praktyce nie będzie można dokonać na nim żadnych zmian, trudno wyobrazić sobie bowiem każdorazowe uzyskanie na to zgody wszystkich kilku tysięcy współwłaścicieli, którzy jednakże będą musieli pokrywać koszty utrzymania tych ruchomości i nieruchomości. Członkowie spółdzielni uświadomią sobie, że nie mają z nich żadnego pożytku, więc sprzedadzą je za bezcen spryciarzom, których, jak uczy doświadczenie, znajdzie się wielu. Tak dokona się zawłaszczenie wielkiego majątku w skali kraju.

Dlaczego więc projekty niekorzystnych dla spółdzielni regulacji prawnych wciąż krążą w sferach legislacyjnych i rokrocznie odżywają w postaci prób „majstrowania” przy ich statusie prawnym? – U podłoża są jak zawsze pieniądze – wyjaśnia doświadczony prezes W. Cyzowski. – Skarb Państwa, jak zwykle, jest pusty. Spółdzielnie działają na zasadzie non-profit tak, żeby nie kreować zysku, tylko pokrywać koszty, więc nie płacą też podatku dochodowego. Budują, zgodnie ze swoimi statutami po kosztach, znacznie taniej o deweloperów, w Warszawie nawet o połowę, więc podatek dochodowy od tak zrealizowanych przedsięwzięć nie wpływa do budżetu. W moim odczuciu celem forsujących zmiany w ustawach spółdzielczych jest doprowadzenie do skomercjalizowania tej działalności i opodatkowanie jej. Ale póki co, bądźmy dobrej myśli. Mimo tych przeciwności spółdzielnie się rozwijają. Zasoby pięknieją, robimy rzeczy niespotykane w innych sferach.

 

Danuta Klimek

 

nasze publikacje poznaj nasz zespół zostań symbolem gala 2013