powrót

Aktualności

Inwestycja dla ludzi

Pomorska Kolej Metropolitalna powstała, została włączona do systemu kolejowego Polski i działa wożąc pasażerów. Liczby towarzyszące tej inwestycji mówią same za siebie, ale czy spełniła oczekiwania?

Myślę, że niespełna miesiąc po przejeździe pierwszych liniowych składów na pewno można mówić o sukcesie, choć jego skalę poznamy w miarę zapoznawania się społeczności Gdańska i okolicznych miejscowości z możliwościami, jakie daje nowa linia. Mamy nadzieję, że zmieni ona metropolię, dając jej nowy impuls do rozwoju. Jestem głęboko przekonany, że za kilka lat nie będziemy mogli sobie wyobrazić życia bez PKM.

 

To brzmi bardzo optymistycznie.

Optymizm przy tak wielkim przedsięwzięciu był i jest nam potrzebny, ale też mamy ku niemu podstawy. Inwestycja pod nazwą Pomorska Kolej Metropolitalna jest wyjątkowa pod niemal każdym względem. Wcześniej nikt w Polsce na podobne przedsięwzięcie się nie zdecydował – Samorząd Województwa Pomorskiego za własne pieniądze i własnymi siłami wybudowało nową linię kolejową. Zrobił coś, czego PKP nie dokonało od czasu budowy Centralnej Magistrali Kolejowej niemal 40 lat temu.

 

Skąd wziął się pomysł tego przedsięwzięcia?

Gdańsk z przyczyn naturalnych ograniczony jest z jednej strony Bałtykiem, a z drugiej wzgórzami morenowymi. Jako centrum metropolii skupia nici? powiązań przemysłowych i handlowych. Potencjał miasta jest więc ogromny, natomiast możliwości rozwoju terytorialnego – skąpe. Stąd logiczna potrzeba codziennego wygodnego i szybkiego połączenia z miejscowościami leżącymi w strefie oddziaływania metropolii. Bezrobocie w Gdańsku kształtuje się na poziomie 5–7%, natomiast w ościennych gminach przekracza 20%. Zamierzeniem Zarządu Województwa Pomorskiego było więc udostępnienie symbolicznej wędki, umożliwienie przemieszczania się. Nie bez znaczenia jest kolejowe połączenie portu lotniczego z centrum Gdańska. Trzeba też przyznać, że ta idea miała swoich prekursorów w postaci Kolei Kokoszkowskiej wytyczonej ponad 100 lat temu, a funkcjonującej do 1945 r., kiedy to została zlikwidowana. To właśnie w jej śladzie częściowo przebiegają tory PKM.

 

Od czego zaczęliście tę wielką inwestycję?

Oczywiście od planowania. Wzorując się na zasadach armii amerykańskiej – lepiej pięć dni planować, a dwa walczyć, niż odwrotnie – takie podejście umożliwia minimalizowanie strat, zarówno na wojnie, jak i w warunkach cywilnych. Pierwsza wersja wyceny przedsięwzięcia opiewała na ok. 300 mln zł, przy czym w połowie miało być ono finansowane z funduszy unijnych. Po zakończeniu szczegółowych prac dokumentacyjnych wiedzieliśmy, że koszt realizacji w pierwszym etapie wyniesie ok. 800 mln zł. Do tego trzeba było dołożyć ok. 160 mln zł wartości nieruchomości. Część z nich trzeba było wykupić od właścicieli, mniej więcej trzecia część została przekazana przez Skarb Państwa. Łącznie Pomorska Kolej Metropolitalna kosztowała ponad 1,1 mld zł brutto. Na nasz wniosek Ministerstwo Infrastruktury dokonało przeniesienia tego projektu z działania dotyczącego transportu wewnątrz metropolii do transportu kolejowego. Udało nam się zatem spowodować, że z poziomu 50% finansowanie unijne urosło do 85%.

 

Planowanie, projektowanie i wykonawstwo są nierozerwalnie związane.

Oczywiście – przetarg, wyłonienie wykonawcy i związane z tym procedury to są arkana znane każdemu zarządzającemu inwestycją. Nasza dokumentacja była przygotowana tak dobrze, że wykonawca praktycznie pierwszego dnia mógł rozpocząć prace. Budimex dysponuje potężnym potencjałem i fachowością, ale chcę tu koniecznie podkreślić, że jednym z głównych czynników sukcesu okazały się nasze relacje na pozycjach partnerskich, jakich życzę każdej firmie w tym kraju. Ich sednem była współpraca i silne ukierunkowanie na cel. Inwestycja powstawała w systemie „zaprojektuj i buduj” – przygotowaliśmy projekt budowlany i wszystkie decyzje środowiskowe, pozwolenia na budowę, aby wykonawca nie odczuwał dyskomfortu braku decyzji, których czas wydawania jest często nieobliczalny.

 

Na czym to polegało?

Nie popełniliśmy często spotykanego błędu traktowania firmy wygrywającej przetarg jako potencjalnie naruszającą prawo. Na budowie pracowało 560 osób, obsługujących ok. 300 jednostek sprzętu. Staliśmy na stanowisku szanowania i cenienia wykonawcy i oczekiwaliśmy wzajemności. To stało się podstawą wzajemnego zaufania. Ani razu nie zostało ono naruszone. Dzięki temu możliwe były szybkie uzgodnienia, czasami ustne, które znakomicie usprawniały i przyspieszały proces inwestycyjny. Nasz kontrahent rozumiał uwarunkowania i ograniczenia wynikające z ustawy o zamówieniach publicznych, jak również specyfikę procedur związanych z dofinansowaniem unijnym, my zaś świadomi byliśmy jego roli jako komercyjnej firmy budowlanej. Przepisy są oczywiście po to, aby ich przestrzegać, ale zawsze staraliśmy się w zgodzie z nimi znajdować rozwiązania umożliwiające posuwanie przedsięwzięcia do przodu. Jako spółka nie wdrażaliśmy prawa – jedynie go przestrzegaliśmy. Urzędnicy często twierdzili: Prawo na to nie pozwala. A ja pytałem wówczas: Czy tego zabrania? W tej materii dużą pomoc uzyskaliśmy w zakresie interpretacji zmieniającego się podczas budowy prawa z Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju. Nastawienie na przestrzeganie prawa jako cel sam w sobie określam jako włoski strajk. My dążyliśmy do realizacji celu, przestrzegając prawa.

 

I m.in. dzięki temu dziś Pomorska Kolej Metropolitalna to najnowocześniejsza linia kolejowa w Polsce.

Potwierdzam. Wybudowaliśmy łącznie ok. 20 km linii dwutorowej między dwiema istniejącymi liniami PKP PLK sterowanej systemem komputerowym ERTMS (European Rail Traffic Management System), który automatycznie nadzoruje maszynistę i reaguje w każdym momencie przekroczenia dozwolonej prędkości, nie tylko przy semaforach. To pierwsza linia w Polsce, która będzie wykorzystywała ten system. Maszynista ma możliwość odbioru wskazań semafora i dozwolonej prędkości zawsze, niezależnie od pogody, na wyświetlaczu kabinowym. System ten jest interoperacyjny, czyli umożliwia wjazd wyposażonych w niego pojazdów z całej Europy. Urządzenia torowe są o wiele mniej podatne na kradzieże od tradycyjnych. Jeśli pociąg przejedzie semafor „stój”, to komputer sam wszczyna procedurę hamowania. Podobnie odbywa się zwalnianie na łukach i rozjazdach po przeliczeniu prędkości odpowiedniej do krzywej hamowania. Wszystko to służy umożliwieniu ruchu z maksymalną prędkością, a zarazem wyeliminowaniu błędu ludzkiego, który w większości jest przyczyną nieszczęśliwych zdarzeń. A symbolem nowoczesności jest z pewnością budynek Lokalnego Centrum Sterowania, który chłodzą i ogrzewają pompy ciepła z 40 odwiertów głębinowych, więc energetycznie jest prawie samowystarczalny.

 

Każda przestrzenna inwestycja nieuchronnie rodzi konsekwencje krajobrazowe i społeczne. Jak sobie z tym radziliście?

Jesteśmy szczególnie dumni z przeprowadzonych z sukcesem konsultacji społecznych. Zawsze zdawaliśmy sobie sprawę, że równie ważne jak finanse okazały się działania określane ogółem jako odpowiedzialność społeczna za skutki prowadzenia tak wielkiej budowy. Pomorska Kolej Metropolitalna S.A. od początku realizacji projektu z ogromną dbałością podchodziła do wszystkich spraw środowiskowych, z odpowiednim wyprzedzeniem przeprowadzając niezbędne konsultacje społeczne i ściśle współpracując z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska w Gdańsku. Pamiętać należy, że ta linia przechodzi przez jeden z najbardziej zurbanizowanych obszarów Gdańska, trzeba więc było doprowadzić do konsensusu społecznego. Zdawaliśmy sobie sprawę, że pewnej grupie mieszkańców dosłownie wchodzimy do ogródków, likwidujemy ich dorobek, zmieniamy ich życie. Najważniejsze zatem było zrozumienie ich potrzeb i dążenie do tego, żeby dostrzegli potrzebę nadrzędną, jaką jest w tym przypadku ogólnospołeczne dobro. Bardzo często najskuteczniejsza była właśnie rozmowa, wysłuchanie ich racji i problemów, konsultacja, tłumaczenie, perswazja – przeświadczenie, że ktoś się nad nimi pochylił. Czasami drobna z pozoru pomoc okazywała się mieć kluczowe znaczenie. Zespół ludzi odpowiedzialny za działania społeczne, przede wszystkim informacyjne, wykonał gigantyczną, mozolną pracę. Zespół negocjacyjny rozmawiał z każdym z ok. trzystu wywłaszczanych właścicieli na długo przed wydaniem decyzji. Uniknęliśmy dzięki temu najczęściej popełnianego przy tak wielkich inwestycjach błędu: działania ściśle administracyjnego, w którym ludzie nagle, po wydaniu decyzji wywłaszczeniowej, dowiadują się, że tracą dom i muszą się z niego wynieść. Akcja wypłaty odszkodowań trwała zaledwie dwa tygodnie. Moim zdaniem ten dialog społeczny zakończył się naszym ogromnym sukcesem. W rezultacie prowadzona przez nas inwestycja okazała się jedną z niewielu, jeśli nie jedyną z tak dużym poparciem społecznym.

 

Czy przewiduje pan zmianę zachowań społeczności aglomeracji – czyli przesiadanie się z samochodu na pociąg?

Mam nadzieję, że w najbliższych latach PKM zrewolucjonizuje transport publiczny w Trójmieście i na Kaszubach. Nie tylko bowiem połączy ona Gdańsk i Gdynię z lotniskiem w Rębiechowie, ale także pozwoli mieszkańcom wielu peryferyjnych dzielnic Trójmiasta szybciej dotrzeć do pracy i szkoły. Tysiące ludzi, codziennie stojących dziś jeszcze w korkach, ma alternatywę w postaci szybkiego, bardziej ekonomicznego i ekologicznego transportu kolejowego. Nie budowaliśmy kolei dla samej kolei, tylko dla ludzi, a pasażer był najważniejszy w naszym myśleniu. Odnotowujemy już mnóstwo pozytywnych sygnałów, cieszymy się, iż budzą się nawet emocje artystyczne.

 

Siła Skutecznego Zarządzania – to zatem właściwe podsumowanie budowy Pomorskiej Kolei Metropolitalnej.

Budowę PKM można porównać do powstania Szybkiej Kolei Miejskiej w latach 50. ubiegłego wieku. Wówczas też była to wizjonerska inwestycja, która obecnie stanowi kręgosłup komunikacyjny całego Trójmiasta. Do powstania Pomorskiej Kolei Metropolitalnej potrzebni byli fachowcy w różnych dziedzinach oraz strony osoby posiadające zmysł organizacyjny. My, zarządzający, byliśmy i jesteśmy od tego, żeby wiedzieć, gdzie ich szukać i znajdywać, a także określać im cel i zakres działania. A szef jest tyle wart, ile jego zespół. Tak rozumiem skuteczność zarządzania. Moją pasją jest zarządzanie projektami i ta budowa to zwieńczenie dotychczasowych umiejętności oraz wcześniejszych doświadczeń. Moją w niej rolą było pilnowanie, aby konsekwentnie posuwać się w wyznaczonym kierunku. Jako żeglarz przywołam tu pojęcie halsowania, czyli posuwania się do przodu pod wiatr przy określonym celu i kursie. Na początku skazani byliśmy na przeciwny wiatr. Później, kontynuując analogię, w półwietrze, musieliśmy uważać, aby przypadkowo się z kimś nie zderzyć. Teraz w pełni panujemy nad tym okrętem. Musimy wspólnymi siłami wykorzystać potencjał Pomorskiej Kolei Metropolitalnej, aby jak najszybciej czerpać z niej korzyści. Bo może się ona przyczynić nie tylko do lepszego transportu w regionie, ale przede wszystkim do jego szybszego rozwoju.

 

Rozmawiał: Marek F. Klimek