powrót

Aktualności

Pijmy wodę od „Wodnika”

Mieszkańcy Jeleniej Góry i okolic zawdzięczają czystą i smaczną wodę w kranach oraz brak zanieczyszczeń środowiska „Wodnikowi” – laureatowi EkoSymbolu 2016

 

– „Pijcie wodę z kranu” – to hasło jednego z tegorocznych dni otwartych spółki. Chcemy przekonać mieszkańców, że nasza woda jest zdrowa, smaczna i kilkadziesiąt razy tańsza niż kupowana w sklepie – podkreśla nie bez słusznej dumy Wojciech Jastrzębski, prezes Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji „Wodnik” Sp. z o.o. w Jeleniej Górze.

Dzięki „Wodnikowi” jeleniogórzanie mają czystą wodę i środowisko za rozsądną cenę dzięki konsekwentnie realizowanym inwestycjom, w tym projektowi z udziałem funduszy unijnych pn. „Uporządkowanie gospodarki wodno-ściekowej aglomeracji Jelenia Góra”. Miasto jest niemal całkowicie skanalizowane zbiorczo i od kilku lat z godnie z dyrektywą unijną realizuje zasadę „zanieczyszczający płaci”.

Awarie sieci wodociągowej stały się mniej dotkliwe dzięki podziale miasta na 16 stref w układzie warstwowym i wprowadzeniu tzw. modelu hydraulicznego. – Przez opomiarowanie sprzedaży w każdej strefie i obserwacje przepływów nocnych uzyskujemy dokładne dane o stanie sieci, niemal „widzimy”, co się w niej dzieje – wyjaśnia prezes W. Jastrzębski. – Dawniej w przypadku awarii trzeba było po prostu czekać, aż woda zacznie się wylewać. Teraz po zaobserwowaniu jakiegoś niepokojącego sygnału do akcji wkracza brygada aktywnej kontroli wycieków, która odkopuje rurę i usuwa awarię minimalizując straty. Dzięki tym innowacjom przez 10 miesięcy zaoszczędziliśmy 0,5 mln m3 wody – tak, jakbyśmy jej przez miesiąc w ogóle nie pobierali ze środowiska.

W newralgicznych miejscach ekipy „Wodnika” usuwają awarie kanalizacji metodą bezwykopową, przez prowadzenie do rur rękawa uszczelniającego z żywicy epoksydowej. Takie naprawy są o 40% niższe od tradycyjnych, bo nie naruszają infrastruktury drogowej, nie mówiąc o wyeliminowaniu uciążliwości dla mieszkańców. W zamiarach jest stosowanie tej metody również do naprawy wodociągów.

Inne bliskie plany PWiK „Wodnik” to likwidacja kosztownych i trudnych w eksploatacji górskich ujęć wody, wybudowanie biogazowni do wykorzystywania osadów ściekowych, termomodernizacja obiektów oczyszczalni. Na część z tych proekologicznych zadań być może uda się pozyskać kolejne środki unijne. W I półroczu 2017 r. w wytypowanych szkołach pojawią się poidełka, a latem, w okresie upałów kurtyny wodne z poidełkami.

Zależy mi na tym, by pracowników firmy, niezależnie od zajmowanego stanowiska, łączył oparty o partnerstwo uniwersalny system wartości, co ułatwia rozwiązywanie wielu zadań, ale także trudności – mówi prezes W. Jastrzębski. – Chcemy też udoskonalić system komunikowania się działających w naszym imieniu wykonawców z mieszkańcami, a i my również musimy być przewidywalni, więc pragniemy lepiej informować o naszych pracach, inwestycjach, wtedy ludzie łatwiej rozumieją utrudnienia. Można też usprawnić koordynację i integrację naszych działań ze wszystkimi mającymi coś do powiedzenia w infrastrukturze: gazownikami, energetykami, sieciami telefonii, co umożliwia wykonanie prac jednorazowym kosztem.

 

Danuta Klimek

 

Wojciech Jastrzębski, prezes PWiK „Wodnik” Sp. z o.o.:

Jako Członek Rady Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie uważam, że zamierzane zmiany w Prawie Wodnym są w większości zbędnymi działaniami przeciwko czemuś a nie za rozwiązaniem jakiegoś problemu. W dodatku, dotychczasowe projekty były niejednokrotnie bardzo niechlujne pod względem prawnym. Wokół branży, która dobrze i sprawnie działa, co widać na przykładzie „Wodnika”, powstał szum medialny koncentrujący się na centralnym regulatorze i odgórnemu zatwierdzaniu taryf. Tymczasem dziś gminy są takim regulatorem, zatwierdzają taryfy po odpowiednich audytach i ze stosownym wyprzedzeniem i radzą sobie z tym naprawdę dobrze. Nie ma więc racjonalnych podstaw, żeby wprowadzać do ustawy nowy zbiurokratyzowany twór, jakim mają być Wody Polskie. Nie wyobrażam sobie jak taka centralna instytucja miałaby przeprowadzać 1800 wniosków taryfowych w skali roku, a tyle działa podmiotów zajmujących się wodą i kanalizacją. Jest oczywiste, że wydłuży się i skomplikuje korzystanie ze środków, którymi obecnie dysponują wojewódzkie fundusze ochrony środowiska. Przekazanie kompetencji wydawania pozwolenia wodno-prawnych do Wód Polskich oznacza, że nie będzie łatwiej, ale trudnej – powstaną opóźnienia, chaos i poczucie braku stabilizacji, przewidywalności w gospodarowaniu, a to z kolei może uniemożliwić skuteczne aplikowanie o środki unijne i niebezpieczny zastój w inwestycjach. Oczywiście, musimy respektować ramową dyrektywę unijną pod hasłem „korzystający ze środowiska płaci” tyle tylko, że nasza branża już ją skutecznie wdrożyła, nie ma więc przesłanek do rewolucji zwłaszcza, że zapłacą za nią wszyscy w postaci dużo droższej wody, a przecież tego nie chcemy.

 

 

nasze publikacje poznaj nasz zespół zostań symbolem gala 2013