powrót

Aktualności

Mieszkać komfortowo i bezpiecznie

Z Kazimierzem Okińczycem, prezesem Koszalińskiej Spółdzielni Mieszkaniowej „Przylesie” o inwestycjach i funkcjonowaniu największej spółdzielni mieszkaniowej na Pomorzu rozmawia Danuta Klimek

 

 

Jeden z celów działania zarządzanej przez pana spółdzielni to oddawanie co roku nowych mieszkań. Czy to się udaje?

Tak, praktycznie co roku oddajemy jeden budynek. Niedawno został zasiedlony kolejny z 52 mieszkaniami, budowę następnego już rozpoczęliśmy, przewidujemy zakończenie w październiku 2015 r., kolejne dwa projektujemy.

 

Skąd pan bierze tereny i możliwości realizacji?

Mieliśmy trochę wolnych terenów, kilka lat temu kupiliśmy od miasta 2 ha w centrum osiedla i kilka skrawków wokół naszych zasobów. Mamy więc na czym budować, szacuję że może to być ok. 800 mieszkań. A inwestycje przynoszą nam dochód, co w konsekwencji zwiększa środki na funduszu remontowym.

 

Dla kogo przeznaczone są te mieszkania?

Budujemy dobrej jakości mieszkania w systemie deweloperskim. Nie mamy problemów z ich sprzedawaniem po cenach rynkowych. Niesprzedane lokale, w tej chwili mamy ich ok. 360, od razu wynajmujemy z czynszem komercyjnym i to też przynosi pożytek spółdzielni wysokości ok. 1 mln zł netto rocznie.

 

Na co ta nadwyżka jest przeznaczana?

Warto zauważyć, że to niejedyne dodatkowe pożytki naszej spółdzielni. Prowadzimy działalność gospodarczą w formie najmu lokali handlowo-usługowych, garaży, miejsc postojowych, dzierżawy terenów. Uzyskujemy odsetki od operacji finansowych. Dochody przynoszą też inwestycje długoterminowe w postaci udziałów, z których spółdzielnia corocznie uzyskuje dywidendy: 30% w Telewizji Kablowej Koszalin, 12% w Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej w Koszalinie. Jesteśmy też właścicielami 100% udziałów w Przedsiębiorstwie Remontowo-Budowlanym „Przylesie” świadczącym także usługi poza spółdzielnią. Wszystkie nadwyżki sumują się. W ub. r. Nadwyżka wyniosła łącznie ponad 7,5 mln zł. 2/3 z tego przeznaczane jest na dofinansowanie remontów, 1/3 na rozwój i finansowanie kolejnych inwestycji, które powiększają majątek spółdzielni.

 

Czy każde z tych przedsięwzięć jest dochodowe?

Jak najbardziej. Na przykład nasza telewizja kablowa znalazła się w pierwszej dziesiątce największych w Polsce. Dostarcza programy tv i internet, zdecydowanie najszybszy w Koszalinie. Codziennie nadaje własny program. Obejmuje zasięgiem także okoliczne gminy. Spółka wydaje także swoje czasopisma i ma rocznie 2–3 mln zł zysku.

 

KSM „Przylesie” zdecydowała się kompleksowo rozwiązać problem bezpieczeństwa użytkowania gazu, po prostu likwidując ten typ podgrzewania wody. Skąd ten pomysł i środki na jego realizację?

To nie tyle pomysł, co konieczność. Jako zarządca odpowiadamy za bezpieczeństwo mieszkańców. Nie mogliśmy przejść obojętnie obok przypadków zatruć czadem czy wybuchów, i zrzucać winy na niezależne okoliczności. Zdecydowaliśmy wyprowadzić gazowe ogrzewanie wody z budynków i utworzyć w tym celu specjalny montaż finansowy, wsparty m.in. dotacjami z Ekofunduszu i niskooprocentowanym kredytem z 25% umorzeniem z Banku Gospodarstwa Krajowego. Łącznie zlikwidowaliśmy blisko 3,5 tys. tzw. junkersów, w najstarszej części Os. im. M. Wańkowicza przebudowaliśmy instalacje c.o., wymieniliśmy piony i poziomy instalacji wodnej oraz piony kanalizacyjne, przebudowaliśmy instalację gazową i zbudowaliśmy nową instalację centralnej ciepłej wody. Wykonaliśmy też pełną regulację instalacji c.o. i c.c.w. Te prace wywarły znaczący wpływ na ochronę środowiska naturalnego. Przyniosły również wymierne korzyści ekonomiczne.

 

To niejedyne przedsięwzięcie w ostatnich latach.

Wykonaliśmy wiele robót. Wymieniliśmy rury doprowadzające ciepłą wodę w całej spółdzielni, co zaowocowało zmniejszeniem strat o 1/3 i wyeliminowaniem wielu awarii. Zainstalowaliśmy „inteligentne” oświetlenie, umożliwiliśmy zdalne odczytywanie wodomierzy i podzielników ciepła. W ub.r. zakończyliśmy wymianę wszystkich 84 wind. Także dzięki dociepleniom stropodachów, wyremontowaniu dachów itd. realne koszty eksploatacji stają się mniejsze, a zamieszkiwanie komfortowe.

 

Czy mieszkańcy „Przylesia” czują się teraz bezpieczni?

Tak, i to zarówno fizycznie, jak i ekonomicznie. Finansowo spółdzielnia jest biegunowo odległa od jakichkolwiek problemów z należnościami za usługi, media itp.

 

Jak pan widzi przyszłość „Przylesia” i całej polskiej spółdzielczości?

Nasza spółdzielnia ma ogromny majątek poza mieszkaniami: sklepy, pawilony, udziały w spółkach, więc niezależnie od ewentualnego przymusu wydzielania wspólnot, i tak będzie funkcjonowała. Z tym, że dotychczas w naszej blisko 9-tysięcznej spółdzielni nie powstała ani jedna wspólnota, co dowodzi, że jesteśmy dobrym zarządcą, a mieszkańcy nadal preferują ten typ zarządzania.

nasze publikacje poznaj nasz zespół zostań symbolem gala 2013